wtorek, 29 sierpnia 2017

#10 Johanna Mo " Tak sobie wyobrażałam śmierć"



Tytuł: Tak sobie wyobrażałam śmierć
Autor: Johanna Mo
Wydawnictwo: EditioBlack
Rok wydania: 2017

Helena Mobacke, sławna policjantka z wieloma sukcesami na koncie, po długiej przerwie wraca do pracy w zawodzie. Nie jest pewna, czy to dobra decyzja.  Rok wcześniej straciła ukochanego synka Antona, a potem ukochanego mężczyznę, który nie potrafił poradzić sobie z jej rozpaczą. Jako szefowa grupy dochodzeniowej w komendzie Sztokholm Południe już pierwszego dnia musi zmierzyć się z trudną sprawą. Młody chłopak wpada pod pociąg; świadkowie twierdzą, że został popchnięty. Helena rozpoczyna śledztwo, ale nie potrafi skupić się na pracy. W jej głowie wciąż kłębią się myśli o Antonie. Zamiast na chłodno analizować sytuację, stara się powstrzymać rozszalałe emocje. Współczucie dla rodziców, którzy stracili dziecko, mąci jej osąd i przesłania oczywiste fakty. Nadal przeżywa żałobę, tymczasem w czeluściach sztokholmskiego metra giną kolejne osoby. W zespole Heleny narasta bunt…
Opis z książki

I z tym ostatnim zdaniem nie mogę się zgodzić. Każdy z członków grupy dochodzeniowej przeżywa swoje rozterki, ale nie zauważyłam tam żadnego buntu.

Poza tym jednym mankamentem, książka jest na prawdę dobra. Wciągnęła mnie od pierwszej strony i  nie mogłam się oderwać. Przeżywałam wszystkie emocje razem z bohaterami, nie tylko z policjantami i rodzinami ofiar, ale także z mordercą. Co mnie ucieszyło, to to, że były fragmenty, w których morderca sam się wypowiadał na temat tego co czuje, jak postrzega świat oraz dlaczego zabił. W każdym takim fragmencie odsłania czytelnikowi fragment układanki i podaje powody. „Najpierw czuje strach, a potem sobie przypomina. Popchnął ją. Nawet jeśli go dogonią, nic mu nie będą mogli zrobić. Świat jest krainą zabawek, królestwem Lego, a on jest jego królem. Nie ma rzeczy, z którą by sobie nie poradził.”

Kiedy metro podjeżdża, nie podchodzę do niego dopóki się nie zatrzyma. To za sprawą tej książki. Chociaż sobie nie zdajemy z tego sprawy, każdy z nas ma jakiegoś wroga, który może zechcieć zepchnąć nas pod nadjeżdżający pojazd. Ale co w przypadku, gdy pojawiają się kolejne ofiary, które pozornie nie mają z nami nic wspólnego?? Czy to zemsta czy zwykłe szaleństwo??

W poprzednim poście pisałam o tym, kiedy kryminał jest dobrym kryminałem. A mianowicie wtedy, gdy do końca nie wiemy kto jest sprawcą zbrodni. Tak jest w tym przypadku. Co prawda w trakcie czytania pojawiają się pewne podejrzenia, ale w życiu nie zgadniecie kto zabił.

Poza wątkiem kryminalnym, w książce występuję elementy psychologii. Helena Mobacke traci syna przez swoją pracę, później porzuca ją mąż i zostaje sama ze swoją żałobą, żalem i bólem. Nikt kto nie stracił dziecka, nie może sobie wyobrazić co przeżywa ta kobieta i nawet nie próbujcie. Ja nie mam swoich dzieci, ale mam chrześniaka i gdyby coś mu się stało, moje serce rozpadłoby się na kawałki: „Dzieci – czymże one są, oprócz zmartwień? Miłością, są miłością.” Helenę momentami tak pochłania praca, że zaczyna czuć wyrzuty sumienia, bo praca wypiera myśli o synku:  „W pracy nie podoba mi się to, że myślę mniej o Antonie. On nie ma już tyle miejsca, bo głowę wypełniają mi inne rzeczy. Mam wtedy okropne wyrzuty sumienia.”

Każdy z członków grupy dochodzeniowej przeżywa swoje małe dramaty i szczęścia. Nie zostały one do końca wyjaśnione na tych 319 stronach powieści i z miłą chęcią przeczytałabym kontynuację.

Okładka jest przecudowna. Idealnie oddaje treść kryminału. Do tego wytłaczane litery, które czuć pod palcami… uwielbiam to.


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu EditioBlack (link), które mi zaufało i podarowało książkę, abym mogła wyrazić swoją opinię na jej temat.




10 komentarzy:

  1. Lubię skandynawskie kryminały. Muszę przeczytać! A co do stawania przy peronie w metrze.... to zawsze mam obawy. Ogólnie nie lubię jeździć metrem.... czesto trafiam na dziwne sytuacje i dziwnych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praktycznie codziennie jadę do szkoły metrem. Wracam do domu po godz. 12 i rzadko kiedy zdarza się, żeby usiadł obok mnie ktoś trzeźwy :( niestety :(

      Usuń
  2. Okładka faktycznie piękna, a sama książka miło mnie zaskoczyła :)

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mojej stronie na fb, pod tym postem autorka napisała mi, że są kolejne części :D mam nadzieję, że zostaną wydane w Polsce :)

      Usuń
  3. To coś dla mnie! Na pewno po nią sięgnę! :)

    Pozdrawiam, maobmaze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam :) dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  4. Czytam i też mi się podoba, myślę, że będę mieć podobne zdanie :)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ksiazka miło mnie zaskoczyła. Nie umiałam z początku się w nią wgryźć, ale potem mnie porwała;) Chcę więcej ;)


    Pozdrawiam,
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Szwecji jest kontynuacja! Mam nadzieję, że i u nas się pojawi :)

      Usuń